Żyjemy w kraju w którym dużo rzeczy jest postawionych na głowie. Instytucję państwa są silne wobec słabych, ale uległe względem najsilniejszych i najbogatszych. Ochrona zdrowia, edukacja, godne warunki mieszkaniowe, transport zbiorowy. Stopniowo, te podstawowe sprawy coraz mocniej sięgają nam do portfeli, już i tak wydrenowanych przez ostatnie wzrosty cen. Nierówności rosną na naszych oczach i rozjeżdżamy się na Polskę dwóch prędkości.
Nawet jeżeli usilnie staramy się nie zauważyć nierówności wokół nas, to nie uciekniemy przed tym co widać w liczbach. W Polsce prawie 2 miliony osób żyje w skrajnym ubóstwie. To jest co dwudziesty z nas. Od początku transformacji dochody połowy najmniej zarabiających wzrosły realnie o 30%. Sytuacja na szczycie piramidy dochodów w tym samym czasie to wzrosty rzędu 200% i więcej. Podczas gdy najbogatsi skupują mieszkania z rynku całymi pakietami, miliony osób nie mają gdzie mieszkać albo oddają większość pensji na czynsz czy ratę kredytu.
Jak w takich warunkach możemy myśleć o demografii? Różnice w wynikach w nauce pomiędzy prywatną a publiczną szkołą nigdy nie były tak wielkie - przy egzaminach ósmoklasisty z matematyki to już 12 punktów procentowych. Oczywiście, można dziecku zawsze poszukać lepszej szkoły w większym mieście. Szkoda tylko, że autobus kursuje 4 razy dziennie.
W ochronie zdrowia co roku brakuje środków. Szpitale nie są w stanie zapewnić usług dla chorych. Kolejki do lekarzy najdłuższe w historii. Stałą już jest sytuacja w której planowane zabiegi z końca roku zostają przesunięte na początek następnego. Jestem tym wszystkim rozczarowany, oburzony i będę starał się to zmienić.
Te wszystkie problemy da się naprawić. Potrzebujemy znacząco zwiększyć nakłady na ochronę zdrowia i edukację. Wzmocnić instytucje publiczne i godnie wynagradzać szeregowych pracowników, działających w nich na nasze wspólne dobro.
Musimy zacząć budować mieszkania w zasobie publicznym. Rozszerzyć siatkę publicznego transportu. Musimy też urealnić system podatkowy. Obecny system faworyzuje najbogatszych i najlepiej zarabiających. Jednocześnie należy go znacząco uprościć, pozbywając się takich rzeczy jak ryczałt czy liniówka. Wszelkie dochody należy rozliczać jednolicie i progresywnie.